Takiej Manueli Gretkowskiej jeszcze nie znamy. Polka zaczyna się na sposób tradycyjnie dla tej autorki szokujący: prowadzony na żywo dziennik miłości najszczęśliwszej, bo wiążącej matkę z dzieckiem dopiero co moszczącym się w wygodnej macicy. Odkłamane do bólu raporty z fizjologii ciąży, drobiazgowe notatki o stanie sutek i brzucha, monologi wewnętrzne z drogi do przychodni i z powrotem, małe katastrofy na styku przeświadczeń wyuczonych w Polsce i szwedzkich realiów bo tam się rzecz dzieje, pogrążają czytelnika w rosnącym zdumieniu. |